TermoDom.pl

Newsletter

ARCHON+ i jego sposoby...

Certyfikacja energetyczna, będąca prostą konsekwencją wdrażanej w naszym kraju... więcej

Uwarunkowania...

Standardy energooszczędności budynków znacznie zmieniały się w ostatnich dekadach... więcej

EPBD - wprowadzenie

Dyrektywa EPBD koncentruje uwagę na racjonalizacji zużycia energii w budynkach na: -... więcej

Certyfikat powinien mieć klasę

Certyfikat powinien mieć klasę

Wydawałoby się, że w dziedzinie certyfikacji energetycznej zrobiono już wszystko, co pozwoliłoby spokojnie czekać na nowy rok. Niektórzy jednak twierdzą, że tak nie jest.

Okazuje się, że podpisane w ubiegłym tygodniu rozporządzenia implementujące Dyrektywę EPBD nie uspokoiły środowisk branżowych. Ich przedstawiciele są bowiem przekonani, że to, co proponują nowe przepisy, to przechodzone rozwiązania niemieckie – o czym czytamy we wczorajszej Gazecie.

Dla niewtajemniczonych, rzecz rozchodzi się o klasy energetyczne, z których w końcu zrezygnowano na rzecz suwaków. I to właśnie budzi niepokój. O ile klasa daje jasny obraz jakości energetycznej, co przerabiamy kupując sprzęty RTV i AGD, o tyle suwak może już nie być tak czytelny.

Takiego zdania jest m.in. Maria Dreger z Rockwool Polska, która uważa, że to właśnie dzięki klasom energetycznym nawet niefachowcy mogliby dostrzec różnice w jakości energetycznej budynków i wynikające z nich konsekwencje.

– Szkoda, że wprowadzając po raz pierwszy w Polsce metodologię kompleksowego obliczania zapotrzebowania na energię przez budynki, nie skorzystano z szansy przyjęcia metody nowocześniejszej, rozwojowej i, co ważne, pozwalającej na wyraźniejsze zróżnicowanie budynków, a było to w wersji konsultowanej przez MI w zimie 2008 r. Zamiast tego mamy przechodzone rozwiązanie niemieckie – mówi Maria Dreger. – Mam jednak nadzieję, że energooszczędność się wybroni, gdyż od kilku lat większość indywidualnych inwestorów buduje lepiej, niż oczekuje państwo, bo to się po prostu opłaca – dodaje Dreger.

W swojej opinii nie jest wcale odosobniona, stanowisko takie prezentuje również Marcin Piotrowski z Konfederacji Budownictwa i Nieruchomości, który wręcz twierdzi, iż eliminacja klas energetycznych jest ogromnym błędem nowych przepisów.

Te budzą największe kontrowersje, zwłaszcza jeśli mowa o nowej metodologii obliczania charakterystyki energetycznej budynku i lokalu mieszkalnego. Okazuje się przecież, że podstawowy dokument, do którego się ona nieustannie odnosi – norma PN EN ISO 13790:2008 – Obliczanie zużycia energii do ogrzewania i chłodzenia, właściwie nie istnieje, bo do tej pory nie została przetłumaczona na język polski.

– Przyjęta metoda wymaga bardzo pracochłonnych obliczeń współczynnika EP (zmniejszenia zysków ciepła w zależności od akumulacyjności budynku, które można uzyskać w prostszy sposób). Aby promować ideę w społeczeństwie, trzeba ją uczynić jak najbardziej zrozumiałą. Będzie to trudne w oparciu o jeden wskaźnik będący całkowicie wirtualną wartością mającą niewiele wspólnego z tym, co przeciętny obywatel może odczytać z urządzenia pomiarowego zainstalowanego w jego domu – mówi Jan Król.

I wychodzi na to, że ile by w tym temacie nie dyskutował, trudno będzie o idealną receptę na certyfikat energetyczny. Zawsze znajdzie się coś, co warto jeszcze poprawić.

Zobacz także:
Certyfikaty z suwakiem
Świadectwa w oparciu o liczniki
Wzór graficzny certyfikatu

17-11-2008
Poprzednia aktualność Następna aktualność
Zobacz więcej wiadomości

Zielony hotel w Chinach

Sieć hoteli URBN zobowiązała się do rozwijania i eksploatacji zielonych hoteli.... więcej

Solary – ogrzewanie...

Wysokie koszty ogrzewania  skłaniają do poszukiwania alternatywnych źródeł energii.... więcej

Ogrzewanie domu kominkiem

Marząc o ciepłym i przytulnym wnętrzu, myślimy niejednokrotnie o ogniu... więcej

Skomentuj





Komentarze   —   pokaż wszystkie

Brak komentarzy