TermoDom.pl

Newsletter

Blog - grudzień 2007

Koniec roku 2007 to czas deszczu i błota, jednak prace trwały niemal bez przerwy. Na... więcej

Ściany w domu pasywnym

Współczynnik przenikania ciepła U dla ściany zewnętrznej w budynku pasywnym... więcej

Ściany szkieletowe

Budowa ścian i domów w technologii szkieletowej jest bardzo popularna w krajach... więcej

Certyfikaty niczym sukienki...

Certyfikaty niczym sukienki...

Wydawałoby się, że w sprawie certyfikatów energetycznych powiedziano i ustalono już wszystko. Tymczasem nadal nie opublikowano rozporządzeń wykonawczych a dyskusja trwa.

Chodzi oczywiście o trzy projekty rozporządzeń, które 23 września br. trafiły do konsultacji międzyresortowych. Doprecyzowane zostały w nich zasady metodologii obliczania charakterystyki energetycznej budynków, przepisy w sprawie szczegółowego zakresu i formy projektu budowlanego oraz warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie. W stosunku do wcześniej prezentowanych koncepcji, choćby wyglądu samego świadectwa, zmienił się sposób prezentacji na świadectwie zapotrzebowania energetycznego domu, mieszkania czy budynku. Zniknęły - znane z wcześniejszych projektów - klasy energetyczne.

Mylił się jednak ten, kto oczekiwał po debacie Emisja CO2 a strategia budownictwa, zorganizowanej 15 października 2008 roku, definitywnych rozstrzygnięć. Jedno jest bowiem pewne: wątpliwości tylko przybyło, a wokół tematu wciąż trwa zażarta dyskusja. Bez względu na jej przebieg, Olgierd Dziekoński, podsekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury, przekonuje, że publikacja  rozporządzeń nastąpi w ostatnim tygodniu października.

W debacie zorganizowanej przez Centrum Komunikacji Medialnej wzięli udział przedstawiciele: PIIB, GUNB, firm budowlanych, transportowych i dystrybutorów energii elektrycznej.
 
Podczas spotkania zebrani mocno krytycznie odnieśli się do zmian przewidzianych w projektach. Zastrzeżenia budził m.in. brak odniesienia do budynków referencyjnych, wynikający z rezygnacji z klas energetycznych na rzecz zaproponowanej skali liniowej, na tzw. suwaku.

- Metodologia poszła w kierunku określenia, ile energii zużywa dany budynek, a nie, jak wypada na tle innych. Pokazywanie kolorowego obrazka jest dobre w Danii, która system ocen energetycznych stosuje od dawna. A wprowadzenie współczynników korekcyjnych otwiera drogę do naciągania wyników - mówił Dariusz Koc, audytor energetyczny z Krajowej Agencji Poszanowania Energii.

Nie brakowało wątpliwości, co do tego, czy osoba projektująca dom powinna go oceniać pod kątem efektywności energetycznej. W ostatniej wersji projektu zmian w Prawie budowlanym przygotowanej przez resort infrastruktury projektanci nie mogliby wystawiać tzw. paszportów energetycznych.

Kolejną kwestią, poruszoną przez Andrzeja Dobruckiego, wiceprezesa PIIB, było zrównanie uprawnień osób kończących 50-godzinne kursy z inżynierami, którzy choć bez tytułu magistra, mają wieloletnie doświadczenie branżowe. - To krytykujemy i będziemy chcieli to zmienić! W Niemczech, Wielkiej Brytanii i Włoszech certyfikaty energetyczne mogą wystawiać wyłącznie osoby z kierunkowym wykształceniem zawodowym - powiedział Andrzej Dobrucki.

Dyskusja przyniosła też kolejną niespodziankę: inżynierów gotowych do wykonywania świadectw energetycznych może nie być 80 tys., ale... 20 tys., a w praktyce nawet mniej. Powód? Dokonywanie obliczeń na użytek audytu energetycznego to żmudna i pracochłonna czynność. Może się też okazać, że w przypadku wielu budynków, chociażby z wielkiej płyty, odtworzenie dokumentacji technicznej będzie kosztowało więcej niż samo świadectwo.

Wreszcie niepokój wiceprezesa PIIB budzą nowe wymagania w zakresie energooszczędności materiałów budowlanych. - Wprowadzenie programu ograniczania emisji dwutlenku węgla do atmosfery może dotknąć całe budownictwo, a zwłaszcza przemysł materiałów budowlanych. Oczywiście trzeba zmniejszać zanieczyszczenie powietrza, ale jednocześnie należy uświadamiać społeczeństwo o kosztach realizacji tych projektów - stwierdził.

Podsumowanie debaty najlepiej obrazują słowa prof. Krzysztofa Żmijewskiego, przewodniczącego Społecznej Rady Konsultacyjnej Energetyki, zdaniem którego powinniśmy się zastanowić, czy wolimy mieć dobrą krawcową czy dobrą sukienkę. - Gdyby sukienek, czyli certyfikatów było na rynku sporo, wiedzielibyśmy przynajmniej, które są dobre i to pozwalałoby sprawdzić, kto popełnił błąd.

Zobacz także:

O certyfikatach znów głośno
Milowy krok w certyfikacji budynków
Harmonogram wdrażania Dyrektywy EPBD w Polsce
Audyt a świadectwo energetyczne

21-10-2008
Poprzednia aktualność Następna aktualność
Zobacz więcej wiadomości

Ogród na dachu...

Roślinność na dachu? Tak i to z rozmaitych powodów. Zielone trawy czy krzewy nie... więcej

Piękne i ekologiczne...

Idea, którą kierowali się architekci z LAN Architecture projektując siedzibę... więcej

Okna i drzwi

Otwory drzwiowe i okienne w budynku są zawsze miejscami, które cechują się... więcej

Skomentuj





Komentarze   —   pokaż wszystkie

Brak komentarzy