Energia z kukurydzy szansą dla Polski
Dzięki biogazowniom możemy być europejskim liderem w dziedzinie energetyki odnawialnej.
Rozmowa z prof. Janem Popczykiem
Rafał Zasuń: Rozmawiałem niedawno z wiceprezesem Polskiej Grupy Energetycznej. Kiedy powiedziałem mu, że uważa pan, iż Polska mogłaby pozyskiwać dzięki biomasie więcej niż 30 proc. energii elektrycznej, skwitował to pobłażliwym uśmiechem.
Prof. Jan Popczyk: Jeżdżę na konferencje, spotykam się z różnymi reakcjami. Ale nie może być inaczej, bo to jest zupełnie nowe zagadnienie.
Zacznijmy od doświadczeń niemieckich. W Niemczech jest prawie 4 tys. biogazowni. Tylko w2006r. wybudowano tam ich ok. 1200 o mocy elektrycznej 600 megawatów. Ich roczna produkcja energii elektrycznej to tyle, ile wynosi roczna produkcja elektrowni wiatrowych o mocy ponad 2000 megawatów, wybudowanych również w ubiegłym roku.
Trzeba jednak pamiętać, że biogazownie oprócz energii elektrycznej produkują dodatkowo jeszcze ciepło. O energetyce wiatrowej mówi się przy tym bardzo dużo, a o uprawianej w rolnictwie biomasie, zwłaszcza zaś o biogazowniach - niewiele.
W ubiegłym roku Niemcy wyprodukowali o ponad 1,2 mld m sześc. więcej biometanu niż w 2005. Sam ten przyrost niemieckiej produkcji biometanu to prawie 10 proc. całego polskiego rocznego zużycia gazu ziemnego.
Łącznie w ubiegłym roku w Niemczech i Wielkiej Brytanii wyprodukowano w biogazowniach 4 mld m sześc. biometanu, w Polsce zużywa się 14 mld
m sześc. gazu ziemnego, z czego 4,5 mld wydobywa się w kraju. Niemcy, które są liderem w dziedzinie biogazowni, mają oczywiście niezwykle silną gospodarkę, za to ziemi uprawnej mają tylko trochę więcej od nas. Pod względem zasobów ziemi uprawnej Polska jest na trzecim miejscu w Europie -na pierwszym miejscu jest Francja, na drugim właśnie Niemcy. Ale niemieckie potrzeby energetyczne są przecież wielokrotnie większe niż potrzeby polskie.
Jeśli zdołalibyśmy wykorzystać nasze zasoby rolnicze, to moglibyśmy być absolutnym liderem w zakresie pokrycia potrzeb energetycznych za pomocą rolnictwa energetycznego. Trzeba pamiętać, że efektywność zgazowywania fermentacyjnego roślin energetycznych jest znacznie większa niż w przypadku przetwarzania ich na biopaliwa płynne. To jest istota nowej sytuacji.
A jakie rośliny energetyczne powinniśmy uprawiać? Mówi się o kukurydzy, wierzbie energetycznej.
-Niemcy mają doświadczenie z kukurydzą. Inne rośliny energetyczne nie są tak dokładnie przetestowane. W Polsce są dobre warunki do uprawy kukurydzy. Plantacji wierzby nie ma zbyt wiele. Wierzba jako biomasa ma pewną przyszłość, zwłaszcza jako surowiec, po ulepszeniu, np. po przetworzeniu w biowęgiel, do współspalania w wielkich elektrowniach. Jednak do czasu opanowania technologii komercyjnych zgazowania termicznego biomasy znaczenie wierzby jest zupełnie nieporównywalne w porównaniu z kukurydzą.
Dlaczego polscy energetycy z taką ostrożnością podchodzą do biogazowni?
- Bo to są zupełnie nowe technologie. Energetycy o nich nie wiedzą, w Polsce mamy na razie jedną biogazownię. Zresztą ten segment energetyki nigdy nie będzie cieszył się uznaniem ludzi, którzy są tradycyjnie związani z wielką energetyką.
Chodzi panu o lobby węglowe?
- Oczywiście, ale nie tylko. Mamy do czynienia z dominacją wytwórców energii. Nikt, kto ma silną pozycję i prawie monopol, nie jest zainteresowany innowacyjnymi technologiami.
Polska jest zmuszona wypełnić unijne wskaźniki udziału energii z odnawialnych źródeł, czyli 20 proc. do 2020 r. Nasze firmy to lekceważą. Największa z nich - Polska Grupa Energetyczna - z góry założyła, że tego wskaźnika nie wypełni, a brakującą część dokupi w postaci zielonych certyfikatów na giełdzie energii. Nie wiadomo jednak, czy certyfikatów starczy dla wszystkich, a jeśli nie wystarczy, to polskim elektrowniom grożą wysokie kary.
- Abstrahuję tu od sprawy obrotu certyfikatami na rynku obecnie i w przyszłości, w Polsce iw Unii. Jedno jest natomiast pewne, aby były zielone certyfikaty, musi być produkcja energii elektrycznej z pierwotnej energii odnawialnej. Otwartą sprawą oprócz zasad obrotu jest też udział energii odnawialnej na rynku energii elektrycznej. Pamiętajmy, że 20-proc. udział to jest wymóg dotyczący łącznie energii elektrycznej, ciepła i paliw transportowych, dla energii elektrycznej wymagany udział wynosi ponad 30 proc.
Nie ma żadnej obawy o niespełnienie unijnych wymagań, jeśli tylko będą rządowe decyzje uruchamiające mechanizmy rynkowe. Przy czym dla odbiorców cena energii elektrycznej przy scenariuszu innowacyjnym rozwoju elektroenergetyki, czyli z dużym udziałem biometanowych źródeł wytwórczych, może być niższa niż cena energii przy scenariuszu kontynuacji obecnej strategii opartej na wykorzystaniu tradycyjnych technologii węglowych (oczywiście węgiel przetworzony do postaci gazowej, także do postaci płynnej, ma wielkie perspektywy po 2020 roku).
Możemy być liderem europejskim, będziemy lepiej postrzegani przez Komisję Europejską. Komisja, zamiast słać do nas bez przerwy monity, że nie wypełniamy tej czy innej dyrektywy, mogłaby mieć w Polsce sojusznika na rzecz swojej strategii.
Poza tym ja przywiązuję ogromną wagę do pobudzenia całej gospodarki, zwłaszcza rolnictwa. Rolnicy mają możliwość dywersyfikacji przychodów -do rynku żywnościowego dochodzi rynek energetyczny. Mamy w tej chwili ok. 2 mln hektarów odłogowanych ziem, które można zagospodarować. Uruchomienie rolnictwa energetycznego daje nam możliwość rozwiązania problemów związanych z wygaszaniem polityki rolnej. To prędzej czy później nastąpi mimo oporów Francji i Polski. Jeśli się do tego nie przygotujemy, to główną ofiarą będą rolnicy.
Jak zachęcić energetyków do budowy biogazowni? Przecież mechanizmy rynkowe teoretycznie istnieją - są certyfikaty odnawialnej energii (wytwórca odnawialnej energii sprzedaje zarówno prąd i ciepło, jak i certyfikaty, które kupują firmy produkujące energię z tradycyjnych źródeł).
- Na razie się zniechęca. Były sygnały ze strony Ministerstwa Gospodarki, że inwestorzy produkujący energię i ciepło z biometanu będą mogli sprzedawać dwa rodzaje certyfikatów -zielone dla energii elektrycznej pochodzącej ze źródeł odnawialnych i żółte dla producentów tzw. energii skojarzonej (czyli ciepło plus prąd). To zgodnie z głównymi celami Unii, mianowicie zdążeniem do oszczędności paliw i obniżki emisji CO2 -znakomicie poprawiłoby opłacalność.
Ale 31 maja prezes URE podpisał komunikat, że inwestorom produkującym energię w biogazowniach nie należą się dwa certyfikaty. Mamy pierwszą barierę - urzędnik zdecydował, że obalamy prawa fizyki i ekonomii. Ale najważniejszą przyczyną jest nieznajomość tematu przez społeczeństwo, w czym, niestety, sporą zasługę mają media.
Przecież to nie dziennikarze decydują o inwestycjach w energetyce.
- Zgoda, ale potrzebne jest wytworzenie świadomości w społeczeństwie, w tym nikt was nie zastąpi. Przykre jest, że wielkie firmy, które zostały stworzone, aby wybierać najlepsze rozwiązania technologiczne, tego nie robią. W takiej sytuacji potrzebny jest nacisk społeczny. Potem rząd i parlament tworzą regulacje. Dopiero gdy te się pojawią, przyjdą inwestorzy.
A może rząd powinien zmusić firmy, zwłaszcza państwowe, do budowy biogazowni?
- Państwo nie powinno zastępować rynku, powinno natomiast stworzyć przejrzyste regulacje.
Ile powinno rocznie powstawać biogazowni, abyśmy wypełnili unijne cele?
- Biogazownia działa 7,5 tys. godzin rocznie. Elektrownia wiatrowa - 2 tys. godzin, więc elektrociepłownie biogazowe mogą mieć prawie cztery razy mniejszą moc elektryczną niż elektrownie wiatrowe, żeby dać tyle samo energii elektrycznej. Głównie z tych dwóch technologii będzie pochodzić odnawialna energia elektryczna w 2020 roku.
Rozsądny jest szacunek, że biogazownie powinny mieć wtedy łączną moc elektryczną równą mniej więcej 4000 megawatów. Jedna typowa biogazownia ma moc 0,5 megawata. Do 2020 r. zostało 13 lat, czyli wychodzi ok. 600 biogazowni rocznie.
Na razie mamy kilka firm, które przygotowują budowę zaledwie kilkunastu biogazowni...
- A w Niemczech, przypominam, powstało w zeszłym roku 1,2 tys. Przy czym moce rosną. Największa biogazownia budowana po niemieckiej stronie granicy, koło Szczecina, będzie miała ok. 20 megawatów, zresztą w Polsce będzie kupować część surowca. Jeżeli przeciętna moc wzrosłaby do 1 megawata, to musimy zbudować już nie 600 biogazowni, lecz 300.
Biogazownie nie będą powstawać w Warszawie, tylko w gminach rolniczych. Mamy 1,5 tys. takich gmin, czyli w kolejnych latach w co piątej gminie inwestorzy powinni wybudować biogazownię. W całym okresie w każdej gminie powinno się wybudować dwie do trzech biogazowni.
Dla biogazowni o mocy 1 megawata potrzeba kukurydzy zebranej z ok. 500 ha ziemi. Jak pan pojeździ po Polsce i porozmawia z władzami gmin, to okaże się, że nie ma gminy rolniczej, która nie miałaby 500 ha i chętnie by czegoś z nimi nie zrobiła. Większość gmin ma potencjalne zasoby rolnictwa energetycznego wielokrotnie większe.
Mamy do wyboru dwa scenariusze - kontynuacji i innowacyjności. Pierwszy utrwala branżowość w energetyce, nie ma w niej konwergencji sektorów, energetyka jest jednym gettem, ciepłownictwo drugim, gazownictwo trzecim. To jest kontynuacja technologiczna, budowa wielkich elektrowni węglowych, które wymagają budowy sieci przesyłowych i rozdzielczych. Scenariusz innowacyjny -rozwijamy biotechnologie, produkujemy biometan, budujemy małe źródła wytwórcze energii elektrycznej i ciepła, wszystko blisko odbiorców.
Co powinien zrobić rząd, żeby powstawały biogazownie? Nie ma o nich ani słowa w strategii energetycznej państwa.
- Powinny się w strategii znaleźć. Zresztą ja uważam, że niepotrzebne są jakieś wielkie preferencje, trzeba tylko zabrać preferencje wielkiej energetyce. Wtedy i wielka, imała będą mogły działać na równych prawach. Walczymy w Unii o większe prawa do emisji CO2. Jeżeli uda się je dostać, to pilnujmy, aby nie zmalała presja na zmianę starych technologii. Wolałbym jednak, żeby Unia Europejska dała nam dużo środków na technologie innowacyjne, nawet kosztem przydziału praw do emisji. Aw sprawie energetyki odnawialnej Polska ma szansę zbudować sobie dobre stosunki z Komisją Europejską. Na razie jej nie wykorzystuje.
*Prof. Jan Popczyk pracuje w Instytucie Elektroenergetyki i Sterowania Układów Politechniki Śląskiej w Gliwicach i jest członkiem Komitetu Problemów Energetyki PAN
Autor: Rafał Zasuń
Gazeta Wyborcza
Zobacz także:
Środki i technologie energooszczędne w Japonii
Na ogrzewaniu można oszczędzać
Jak energooszczędnie użytkować mieszkanie czy dom
Dom energooszczędny, dom pasywny - czy to się opłaca?
Temperatury w pomieszczeniach
Skomentuj
Komentarze — pokaż wszystkie
Brak komentarzy



