Kaucja a sektor wiatrowy w Polsce
Energetyka wiatrowa staje się coraz bardziej dynamicznie rozwijającą się technologią odnawialną na świecie. Sektor wiatrowy wyprzedził m.in. energetykę węglową i jądrową.
Wszystko też wskazuje na to, iż ten trend rozwojowy zostanie podtrzymany w perspektywie lat 2020-30. Według prognoz Europejskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej, w 2010 r. moc zainstalowanych turbin, zarówno na lądzie jak i na morzu, wzrośnie z 56 GW do 80 GW. Rok 2020 powinien przynieść zainstalowaną moc rzędu 180 GW, co w perspektywie 10 lat oznacza ponad 100-proc. przyrost mocy, a rok 2030 – 300 GW.
Jak dotąd niedościgłym wzorem pozostawała Dania, gdzie na każdy tysiąc mieszkańców przypada 579 kW, ale wkrótce może się to zmienić. Jak informuje "Parkiet", w Czechach powstanie bowiem sześć elektrowni wiatrowych o łącznej mocy elektrowni 100 MW. W tyle nie pozostaje również Wielka Brytania, gdzie z kolei otwarto przetarg na budowę do 2020 r. przybrzeżnych turbin wiatrowych o mocy do 25 gigawatów, czyli trzykrotnie przewyższającej moc obecnie budowanej sieci. „Wkrótce będziemy pierwszym państwem na świecie pod względem liczby przybrzeżnych farm wiatrowych" - powiedział minister ds. energetyki Malcolm Wicks. Natomiast Rob Hastings, szef sekcji morskiej Majątku Królewskiego, wyraził nadzieję, że do 2020 r. około 40 proc. energii brytyjskiej będzie produkowane przez farmy wiatrowe.
Na tym tle energetyka wiatrowa w Polsce rozwija się powoli, zdecydowanie poniżej oczekiwań i możliwości. Łączna moc zainstalowana w kraju wynosi ok. 288 MW i choć dynamika rozwoju rynku jest wciąż bardzo wysoka, to zdecydowanie daleko nam jeszcze do liderów europejskich.
Na chwilę obecną do produkcji energii ze źródeł odnawialnych przymierza się w Polsce kilkadziesiąt podmiotów, zachęconych systemem wspierania tego typu produkcji, zapewniającym wysokie wpływy ze sprzedaży energii i tzw. zielonych certyfikatów. Sytuacja może ulec zmianie po wprowadzeniu obowiązkowych kaucji płaconych przez inwestorów, chcących produkować zieloną energię. A wszystko po to, by ograniczyć zjawisko blokowania rozwoju energetyki odnawialnej przez podmioty, które po bezpłatnym uzyskaniu warunków przyłączenia nie realizują inwestycji przez dozwolony prawem okres dwóch lat – wskazuje Stefania Kasprzyk, prezes PSE Operator.
Szacuje się, że w ramach kaucji przy ilości 36743 MW, bo na taką ilość farmy wiatrowe uzyskały ekspertyzy warunków przyłączenia, do budżetu państwa wpłynęłyby środki w wysokości prawie 3,7 mld zł. Obserwatorzy zauważają jednak, że wprowadzenie kaucji nie jest rozwiązaniem doskonałym. Kaucja taka stanowić będzie ok. 2% wartości inwestycji. Nie wszystkie firmy będzie stać na dodatkowe wydatki. Jeśli pożyczą tę sumę w banku, podnosząc w ten sposób koszt projektu, zapewne podniosą też ceny dostarczanej energii elektrycznej.
W tej sytuacji trudno nie oprzeć się wrażeniu, że u nas sektor wiatrowy długo będzie miał „pod wiatr”. Nadzieja w tym, że zapowiadany przez resort nowy projekt nowelizacji prawa energetycznego zmieni tę sytuację.
Skomentuj
Komentarze — pokaż wszystkie
Brak komentarzy



