Kolejne podwyżki prądu
Dzisiejsza prasa i serwisy internetowe zgodne są w jednym. Zewsząd słychać, że prąd ma wkrótce niebotycznie podrożeć. Ile i kiedy?
Tym razem nie są straszeni odbiorcy indywidualni, dla których wzrost cen energii o ok. 10 proc. spodziewany jest z początkiem lutego, ale odbiorcy przemysłowi. W tym przypadku podwyżki mogą wynieść od 43 proc. do nawet 62 proc., co w skali dwóch kolejnych lat: 2008-2009 przełoży się na ponad 70 proc. wzrost cen.
W związku z tym we wtorek doszło do spotkania z prezesem URE, Mariuszem Sworą, w którym udział wzięli przedstawiciele hutnictwa, górnictwa węgla kamiennego, przemysłu chemicznego i drzewnego. Alarmowali oni, iż tak gwałtowny skok cen prądu może mieć fatalne skutki dla prowadzonej przez nich działalności. Prędzej czy później odbije się on na odbiorcach końcowych. Przedsiębiorcy przekonywali bowiem, że spowoduje wzrost kosztów produkcji, co w konsekwencji poskutkuje koniecznością podniesienia cen produktów. A to, w dobie ogólnego kryzysu i recesji, gdy ceny wokół spadają, będzie zabójczym krokiem. Jedynym wyjściem w sytuacji, gdy przychody nie wystarczają na pokrycie kosztów energii, stanie się ograniczenie produkcji i redukcja zatrudnienia. W skrajnych przypadkach może dojść do zaprzestania prowadzenia nierentownej działalności.
Na spotkaniu przedstawiciele dotkniętych podwyżkami branż wspólnie zastanawiali się nad możliwością zaradzenia tym problemom. Tu okazało się, że podejmowane indywidualnie próby zmiany dostawcy energii i wynegocjowania korzystniejszych cen w większości zakończyły się fiaskiem. Stąd najczęściej firmy decydowały się w końcu na podpisanie niekorzystnych dla siebie kontraktów, licząc na możliwość obniżenia cen prądu w przyszłości.
To jednak bez interwencji regulatora, rządu może być niemożliwe. Stąd spotkanie stało się jednocześnie okazją do przedstawienia planu przeciwdziałania, jaki do zaproponowania ma prezes URE. Projekt przewiduje więc poprawę konkurencyjności na rynku energii elektrycznej, co poprawić ma sytuację nie tylko odbiorców przemysłowych, ale i indywidualnych. Inna rzecz, że regulator wezwał do renegocjacji zawartych kontraktów, co w niektórych przypadkach faktycznie poskutkowało obniżką.
Generalnie jednak widać, że taka doraźna interwencja na dłuższą metę nie wystarczy i potrzeba raczej zmian legislacyjnych, które zwiększyłyby na rynku konkurencyjność ( i możliwość skorzystania z niej) oraz wprowadzenie obowiązku publicznego obrotu energią.
Tym one pilniejsze, im bliżej nam do realizacji postanowień grudniowego szczytu UE w sprawie pakietu klimatyczno-energetycznego. Może się bowiem wkrótce okazać, iż nie tylko nie okazał się on sukcesem polskich polityków, ale wręcz totalnym nieporozumieniem. Tym samym sprawdzą się przewidywania Bolesława Jankowskiego, wiceprezesa zarządu EnergSys, który uważa, że energia elektryczna w Polsce będzie należała do najdroższych w Europie.
Źródło: Cire, GP
Zobacz także:
Ceny surowców i paliw w grudniu 2008
Skomentuj
Komentarze — pokaż wszystkie
Brak komentarzy



