Mróz za oknem, a tu gazu brak
Początek roku powitaliśmy z przykręconym kurkiem ukraińskiego gazociągu. Dziś wiadomo już, że może to być powodem poważnych kłopotów z zaopatrzeniem Polski w ten surowiec.
A że problem nie dotyczy jedynie naszego kraju, pociesza tylko w niewielkim stopniu. Uszczuplenie przez Rosję gazu Ukrainie, przez którą biegnie tranzyt na Zachód, odczuwamy dotkliwie nie tylko my. Jak podaje dzisiejsza Rzeczpospolita, w nocy całkowicie wstrzymane zostały dostawy na Bałkany: do Bułgarii, Turcji, Grecji i Macedonii.
Trudno przewidzieć, jak w najbliższym czasie ta sytuacja rozwinie się dla nas. Na razie Polska swoje niedobory uzupełnia poprzez zwiększenie przesyłu z Białorusi, ale i te rurociągi działają już pełną parą. Tymczasem niskie temperatury utrzymują się, a to skutkuje większym zapotrzebowaniem na gaz. Tyle, że z Białorusi więcej go, niż jest, nie będzie, a Ukraina może jeszcze ograniczyć przesył. To w sytuacji, gdy w 70 proc. jesteśmy uzależnieni od dostaw z Rosji, każe uważnie przyjrzeć się naszym zapasom, czy w oparciu o nie jesteśmy w stanie wytrzymać ten kryzys na linii Moskwa-Kijów.
Tu różowo nigdy nie było. Również w przeszłości zdarzały się podobne sytuacje, gdy w 2004 i 2006 roku w wyniku sporu rosyjsko-ukraińskiego zmniejszono przesył gazu do Polski. Trudno jednak zgodzić się z opinią Andrzeja Szczęśniaka, niezależnego analityka rynku paliw, przytaczaną z kolei przez GP, że trzy lata temu okoliczności były bardziej niesprzyjające niż obecnie, z uwagi na gorsze warunki pogodowe i redukcję dostaw gazu o 40 proc. Wprawdzie obecnie mowa o zmniejszonym o 11 proc. przesyle gazu z Ukrainy, ale może to być tylko początek dalszych ograniczeń w warunkach dwudziestostopniowych mrozów. Tymczasem mimo zapewnień PGNiG o stabilnej sytuacji i zapełnionych w 85 proc. magazynach, okazuje się, że ilość ta tylko w części pozwoli zaspokoić krajowe potrzeby w ciągu zaledwie najbliższych kilku tygodni.
Prawdziwą skalę problemu obrazuje jednak wypowiedź Przemysława Wiplera, byłego dyrektora Departamentu Dywersyfikacji Nośników Energii Ministerstwa Gospodarki, który uważa, że ze względów technicznych PGNiG z magazynów w ciągu doby może wypompować najwyżej kilkanaście milionów metrów szeście. gazu, co nijak się ma do obecnego dobowego zużycia na poziomie 45-50 mln metrów sześc. w warunkach zimowych. Może to więc oznaczać nie tylko ograniczenie dostaw dla odbiorców przemysłowych, ale i gospodarstw domowych, jeśli konflikt szybko nie znajdzie rozwiązania.
Najgorszy w tym wszystkim jest brak umiejętności wyciągania wniosków z wcześniejszych lekcji. Poprzednie tego typu sytuacje niczego nas nie nauczyły. Uzależnieni niemal całkowicie od zewnętrznych dostaw gazu, nie tylko nie zwiększamy własnego wydobycia czy nawet rezerw, ale i nie rozwijamy infrastruktury. To mścić się będzie naszym udziałem w rozgrywkach politycznych Rosji.
Zobacz także:
Ceny surowców i paliw w grudniu 2008
Skomentuj
Komentarze — pokaż wszystkie
Brak komentarzy



