Nadzoru brak, a wokół wichury i powodzie
Tegoroczne letnie nawałnice, wichury, powodzie zniszczyły niejedno domostwo, a powtarzalność takich zjawisk każe przyjrzeć się uważniej istniejącym przepisom budowlanym. Co jest nie tak?
Odpowiedzi na to pytanie dostarcza lektura wczorajszego Dziennika Metro, który prezentuje opinię Grzegorza Chodkowskiego, wiceprezesa Stowarzyszenia Architektów Polskich.
Jego zdaniem, zerwane dachy czy uszkodzone ściany to nie wynik złego prawa budowalnego czy kiepskich norm budowlanych, ale tego, że nikt ich nie egzekwuje. Na dowód tego Chodkowski wskazuje, iż w kraju dostępne są najnowsze technologie i materiały. Problem leży jednak nie w nich, a w wykonawstwie. Stosunkowo często zdarzają się bowiem odstępstwa od projektu architektonicznego. Te na ogół skutkują nie tylko samowolną i często nie konsultowaną z nikim zamianą materiałów, ale nawet zmianami konstrukcyjnymi: przeniesieniem otworów okiennych czy innym niż zapalnowanym w projekcie spadkiem dachu. A te spontanicznie wprowadzone innowacje, będące nierzadko jedynie objawem niekompetencji ekipy wykonawczej, zagrażają bezpieczeństwu samych mieszkańców. Najgorsze jednak, że na tę samowolę budowlaną godzi się nadzór, co potwierdza ostatni raport NIK.
Z raporu Naczelnej Izby Kontroli wynika wręcz, że nadzór budowlany nie istnieje. Inspektorzy wydający decyzje dotyczące inwestycji powszechnie nie sprawdzają, czy te zgodne są z przepisami o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym albo czy spełniają wymogi techniczno-budowlane. Stąd od kilku tygodni w Sejmie trwają prace nad zmianą przepisów o nadzorze budowlanym, a ich wynik poznamy zapewne po wakacjach.
W powstającym projekcie główny nacisk skierowany zostaje na to, by uniezależnić nadzór od ulegającym naciskom inwestorów władz powiatu. W tym celu potrzeba lepszych zabezpieczeń, by nowe budy nie powstawały w miejscach, o których wiadomo, że mogą być niebezpieczne. Tego zaś nie da się zrobić bez współpracy pomiędzy resortami infrastruktury i środowiska. Planowane inwestycje powiny bowiem uwzględniać tak istotny czynnik, jak zmieniający się klimat. Nie da się ukryć, że powtarzające się cyklicznie od kilku już lat trąby powietrzne zrywające dachy czy powodzie zalewające domy stają się rzeczywistością, z którą pora się zmierzyć.
Jego zdaniem, zerwane dachy czy uszkodzone ściany to nie wynik złego prawa budowalnego czy kiepskich norm budowlanych, ale tego, że nikt ich nie egzekwuje. Na dowód tego Chodkowski wskazuje, iż w kraju dostępne są najnowsze technologie i materiały. Problem leży jednak nie w nich, a w wykonawstwie. Stosunkowo często zdarzają się bowiem odstępstwa od projektu architektonicznego. Te na ogół skutkują nie tylko samowolną i często nie konsultowaną z nikim zamianą materiałów, ale nawet zmianami konstrukcyjnymi: przeniesieniem otworów okiennych czy innym niż zapalnowanym w projekcie spadkiem dachu. A te spontanicznie wprowadzone innowacje, będące nierzadko jedynie objawem niekompetencji ekipy wykonawczej, zagrażają bezpieczeństwu samych mieszkańców. Najgorsze jednak, że na tę samowolę budowlaną godzi się nadzór, co potwierdza ostatni raport NIK.
Z raporu Naczelnej Izby Kontroli wynika wręcz, że nadzór budowlany nie istnieje. Inspektorzy wydający decyzje dotyczące inwestycji powszechnie nie sprawdzają, czy te zgodne są z przepisami o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym albo czy spełniają wymogi techniczno-budowlane. Stąd od kilku tygodni w Sejmie trwają prace nad zmianą przepisów o nadzorze budowlanym, a ich wynik poznamy zapewne po wakacjach.
W powstającym projekcie główny nacisk skierowany zostaje na to, by uniezależnić nadzór od ulegającym naciskom inwestorów władz powiatu. W tym celu potrzeba lepszych zabezpieczeń, by nowe budy nie powstawały w miejscach, o których wiadomo, że mogą być niebezpieczne. Tego zaś nie da się zrobić bez współpracy pomiędzy resortami infrastruktury i środowiska. Planowane inwestycje powiny bowiem uwzględniać tak istotny czynnik, jak zmieniający się klimat. Nie da się ukryć, że powtarzające się cyklicznie od kilku już lat trąby powietrzne zrywające dachy czy powodzie zalewające domy stają się rzeczywistością, z którą pora się zmierzyć.
(bpawlak), 20-07-2009
Skomentuj
Komentarze — pokaż wszystkie
Brak komentarzy



